Ciasto szpinakowe z pianką kokosową i malinami

W kuchni zdecydowanie częściej złapiecie mnie na przygotowywaniu czegoś słodkiego niż gotowaniu obiadu, choć ten przepis może Was zmylić! Po czekoladowym brownie z czerwoną fasolą myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy! Ciasto o wyglądzie zielonego, leśnego mchu to coś, co zwróciło moją uwagę tydzień temu na blog healthy plan by ann Od tego czasu zdążyłam ten przepis przetestować dwukrotnie, za każdym razem modyfikując skład oraz formę podania. Ostatecznie z obu wersji uda mi się wyciągnąć najważniejsze wnioski, a przepis, którym chcę się z Wami dziś podzielić długo będzie cieszył mojej i moich gości kupki smakowe.


1. LISTA ZAKUPÓW

Dobry plan to coś bez czego nie lubię zaczynać dnia, tym bardzie pieczenia! Dlatego najpierw sprawdzam, co mam na stanie, a dopiero potem wybieram się do sklepu. W moim przepisie znajdziecie również całą masę podpowiedzi oraz możliwości wymiany składników na inny.

  • 200 g szpinaku (świeżego lub mrożonego)
  • 50 ml oliwy z oliwek (ok. 4,5 łyżki) lub 5 łyżki oleju kokosowego
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej/ ewentualnie proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • 100g cukru (miodu lub ksylitolu)
  • 100g mąki pszennej lub owsianej
  • 1 puszka mleczka kokosowego
  • 1 saszetka cukru wanilinowego (opcjonalnie)
  • koszyczek malin lub borówek/jeżyn (do dekoracji)


2. Masa na ciasto

Część 1

Zmrożone kostki szpinaku łączę z oliwą z oliwek i sodą oczyszczoną za pomocą blendera. Nie trzeba czekać, aż kostki się rozpuszczą, blender spokojnie poradzi sobie ze zmrożonymi. Wszystkie składniki ucieram na gładką masę. Z świeżym szpinakiem postępuję podobnie – blenduję liście szpinaku na najdrobniejszą postać.

Część 2

Ten etap może odbywać się równolegle z częścią 1 pod warunkiem posiadania samodzielnego robota kuchennego bądź wrodzonego sprytu, dzięki któremu masa – jajka i cukrem będzie ubijała się samodzielnie na puszystą piankę. Mój trik to ustawione i podparte pod odpowiednim kątem miska i mikser działają jak samodzielny robot. Jeżeli macie jakieś swoje sposoby na kuchenną zaradność to zamieszczajcie je w komentarzach – chętnie czegoś nowego się nauczę! Do ubitej na puszystą piankę masy dorzucam przesianą przez sito mąkę. Na końcu łączę ją z masą na ciasto część 1.

 

3. Wypiekanie

Przepis można wykonać zarówno w keksówce o długości 22cm  oraz tortownicy o średnicy 24cm. W opcji pierwszej ciasto jest wyższe, dzięki czemu warstwa pianki kokosowej również i osobiście jestem wielką fanką tej wersji, która niestety ma jeden minus – kończy się znacznie szybciej, bo jest mniejsza niż z okrągłej formy.

Bez względu na kształt formy wykładam ją papierem do pieczenia, następnie przelewam masę i wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni z termoobiegiem na 50 minut. Na końcu jak zawsze na ostatnie 10 minut pozostawiam ciasto w wyłączonym, ale nagrzanym jeszcze piekarniku.

 

Zobacz również: Przepis na fasolowe gluten free brownie

 


4. Pianka kokosowa

Ten przepis pomógł mi odkryć nowe właściwości mleczka kokosowego. Mleczko ubite na piankę nie potrzebuje żadnego sztucznego utwardzacza, aby już po kilku godzinach spędzonych w lodówce móc je spokojnie kroić nożem. A zatem łączę w misce mleczko kokosowe z saszetką cukru wanilinowego i ubijam na delikatną, płynną piankę. Nie za długo, aby mleczko nie nabrało kwaskowatego posmaku, dosłownie 5 minut. Następnie w wyżłobione po upieczeniu miejsce w cieście (analogicznie jak w Kopcu kreta) wlewam piankę kokosową, następnie kruszę ciasto, które wcześniej wydrążyłam łyżeczką i posypuję na piankę. Na koniec na ciasto przypominające zieloną trawkę nakładamy maliny bądź leśne owoce.

Każdy nowy przepis w mojej kuchni rozwija mnie nie tylko kulinarnie, ale także poszerza moje cechy osobowościowe tj. kuchenna zaradność oraz pozwala odkrywać nowe właściwości dobrze znanych produktów – samoistnie zastygająca pianka kokosowa w lodówce. Zatem oficjalnie obalam mit zmarnowanego czasu w kuchni! Dodatkowo takie oryginalne i niesztampowe przepisy z pewnością pozwolą zaskoczyć mi moich gości czy rodzinę. Oczywiście nigdy nie zapominam o elemencie zabawy i zachęcam bliskich do zgadywania jaki składnik sprawił, że ciasto jest zielone, bo to kolejny już przepis na warzywne ciasto, w którym nie czuć składnia wiodącego! I pamiętajcie, żeby spróbować zrobić ciasto w różnych kształtach formy, bo w każdym pianka kokosowa potrafi smakować inaczej.

 

Ciekawa jestem Waszych spostrzeżeń po przetestowaniu tego przepisu. A może już próbowaliście szpinakowego ciasta? Koniecznie dajcie znać w komentarzu czy w Waszym również nie czuć szpinaku?!

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!