Mój sposób na udane przyjęcie urodzinowe + PRZEPIS NA TORT RUSTYKALNY

Uwielbiam celebrować swoje urodziny, ale jeszcze bardziej urodziny moich bliskich. Aczkolwiek pamiętam czasy, gdy zbliżająca się perspektywa przyjęcia urodzinowego wywoływało u mnie stres i poddenerwowanie. Cały szereg przygotowań i zakupów sprawiały, że na samym przyjęciu byłam już zmęczona i większą jego część spędzałam
w kuchni. Znacie to? Co zatem zrobiłam, aby przyjęcie urodzinowe się udało, a ja sama była na nim wypoczęta i uśmiechnięta?

Zakupy na miesiąc przed przyjęciem

Pewnie zastanawiacie się, co kupuję na miesiąc przed przyjęciem? To doskonały moment, aby zaplanować to, co założę na przyjęcie. Większa rezerwa czasu przydaje się wtedy, gdy rodzina zaczyna się powiększać i chcę znaleźć coś oryginalnego już nie tylko dla siebie, ale także dla moich bliskich. W tym roku zaplanowałam coś wyjątkowego dla mnie i Zuzinki. Tą urodzinową stylizacją rozpoczynam serię zestawów sukienek MAMA + CÓRKA, które niebawem pojawią się na www.nataliagorzolka.pl Muszę jeszcze dopracować wersję dla mamy, aby była bardziej funkcjonalna dla mam karmiących piersią. Na ten moment sukienka dla mamy nie ma możliwości rozpięcia na wysokości dekoltu i klatki piersiowej. Aczkolwiek muszę przyznać, że użyta bawełna jest bardzo przyjemny
i z łatwością naciąga się tak, aby wygodnie nakarmić dziecko. Wiąże się to jednak z koniecznością zapewnienia sobie intymności i udania się innego pomieszczenia na ten czas.

          

 

Dekoracje na tydzień przed przyjęciem

To czas, w którym zaczynam się rozglądać za serwetkami, świecami, może nowym wazonem czy obrusem. Staram się jednak nie projektować w głowie dekoracji marzeń tylko korzystam z gotowych rozwiązań i inspiracji, po które lubię zaglądać tutaj. Gdy już tam jestem staram się szukać wspólnego elementu z moim wnętrzem, aby nie piętrzyć dodatkowych wydatków. Tym razem skupiłam się na granatowych dodatkach w salonie. Są to poduchy, narzuta na kanapie oraz krzesła. To właśnie do nich dopasowałam serwetki oraz świece. Aby jeszcze bardziej podkręcić kolor wiodący dorzuciłam mały akcent grantowego również na tort. Goście nie mieli już żadnych wątpliwości, na jaki kolor postawiłam tym razem.

Gotowanie kończę na dzień przed przyjęciem

Nie lubię zostawić wszystkiego na ostatnią chwilę oraz kumulować przygotowań w jeden dzień. Kilkakrotnie zdarzyło mi się tak zrobić i odchorowałam to szeregiem stresujących sytuacji oraz sporym zmęczeniem, a co za tym idzie zniechęceniem do samego przyjęcia. Zaczynam od biszkoptów. Już na 3 dni przed przyjęciem są upieczone i szczelnie przechowywane w zamkniętym opakowaniu na ciasto bądź owinięte wilgotną ścierkę kuchenną. Tak przygotowane czekają do dnia przed, kiedy uzupełniam je kremem oraz dodatki. Na kolację planuję taką potrawę, która spokojnie może być przygotowana na dzień przed uroczystością. W tym roku były to meksykańskiej quesadilla z tego przepisu. W przypadku, gdy rozpoczynam przyjęcie obiadem wybieram taki pomysł, który mogę przygotować w dniu przyjęcia – pod jednym warunkiem – będzie to danie jednogarnkowe.
W ten sposób podczas gotowania (a raczej dorzucania kolejnych składników do garnka) jestem w stanie wykonywać inne czynności tj. prasowanie obrusu, dekorowanie stołu. Tym razem było to tagliatelle z owocami morza wg własnego przepisu, którego nauczyłam się podczas pracy w restauracji. O tej przygodzie możecie więcej poczytać tutaj

 

Zobacz również: Jak samodzielnie przygotować winietki na przyjęcie?

 

W dniu przyjęcia cieszę się chwilą i wszystko tylko podgrzewam!

To jest bardzo wygodne, gdy ma się połączony salon z aneksem kuchennym. Nie lubię, gdy zapachy z kuchni przejmują kontrolę nad przyjęciem. Do podgrzewania najczęściej używam piekarnika. W przypadku quesadilla świetnie się to sprawdziło, gdyż zyskały na chrupkości. W dniu przyjęcia pozostawiam sobie do przygotowania już tylko obiad, pod warunkiem, że jest jednogarnkowy, finger foody, dipy, sosy, zimne przekąski typu deska serów/wędlin bądź sałatki. To potrawy do przygotowania na zimno, bez wydzielania intensywnych zapachów czy dodatkowego ciepła i hałasu podczas gotowania.

Korzystam ze sprawdzonych przepisów

Dziś chcę się podzielić jednym z nich. RUSTYKALNY TORT URODZINOWY:

  • biszkopt: przez równe 15 minut ubijam 5 jajek (minimum pół godziny wcześniej wyjętych z lodówki) ze 160g cukru. Następnie dolewam 5 łyżek zimnej wody, przesiewam przez sitko 155g mąki (ewentualnie 120g mąki i 35g kakao) i mieszam drewnianą łyżką. Piekę ok. 45 min do suchego patyczka, bez termoobiegu. Po wyjęciu mocno uderzam blaszką z biszkoptem o deskę.

Biszkopt jak już wcześniej wspomniałam piekę na 3 dni przed uroczystością. Następnie przechowuję pod wilgotną ścierką kuchenną lub w hermetycznie zamykanym opakowaniu na ciasto. Upiekłam 2 biszkopty wg powyższego przepisu. Jeden jasny, drugi czekoladowy. Dzień przed przyjęciem każdy biszkopt przekroiłam na pół, a następnie zalałam kilkoma łyżkami herbaty, aby był miękki i mokry. W ten sposób powstało miejsce na 3 warstwy kremu.

   

  • krem kokosowo-serowy: Ubijam mleczko kokosowe*. O tym jaką część mleczka kokosowego powinno się ubija świetnie napisała Weganka. Następnie łączę z 2 serkami mascarpone i cukrem wanilinowym. Taka ilość starcza na dwie warstwy kremu do tortu o średnicy 24cm. Jedna warstwę zrobiłam z kakao.

* Gdyby jednak masa z mleczkiem kokosowym nie stężała można śmiało ratować się żelatyną. 

W dzień przed przyjęciem, od dołu położyłam najcięższą truskawkową konfiturę, następnie do kremu kokosowo-serowego dodałam 3 łyżki kakao i powstała druga warstwa – środkowa. Najwyżej położyłam klasyczną wersję kremu kokosowego-serowego z borówkami, to również miało nawiązywać do akcentu kolorystyczny przyjęcia. Całość – czyli boki i górę tortu „niedbale” przesmarowałam resztą kremu, a na wierzchu ułożyłam połamane/pocięte słodycze: Kinder Bueno, Kinder Country, jajko Kinder Niespodziankę, borówki oraz moje ulubione makaroniki kupione tutaj.

 

JESTEM CIEKAWA, JAKI MASZ SPOSOBY NA UDANE PRZYJĘCIE URODZINOWE?

ZOBACZ TAKŻE