Rzeczy, które nas ograniczają

IMG_9830

Chcę się dziś podzielić z Tobą moją historią. Opowieścią, która rozpoczęła się 27 lat temu i nie musiała trwać, aż tak długo! Mogłabym zacząć od Dawno dawno temu, za górami, za lasami żyła sobie…, aczkolwiek nie wiem czy zakończyć ją mogę słowami I żyli długo i szczęśliwie. Czy bajkowe wstępy i zakończenia mogą mieć miejsce także w życiowej rzeczywistości, niejednokrotnie nazywanej szarą, znacznie mniej barwną od tych bajkowych wersji?

IMG_9834

Świadomość dręczącego nas ograniczenia.

Przez lata nieakceptowany głos, mimo licznych komplementów, biznesowych propozycji i wróżonej kariery piosenkarki, nigdy nie potrafiłam zaakceptowałam charakterystycznej w głosie chrypy.

Pomoc innych. 

Jedna z pierwszych propozycji pomocy, jaką usłyszałam gdy byłam jeszcze małą dziewczynką było wycięcie wszystkich 3 migdałków. Istniało duże prawdopodobieństwo, że to właśnie jeden z trzech uciska na struny głosowe, przez co wydawany dźwięk jest zniekształcony. Nikt jednak nie był w stanie dać gwarancji moim rodzicom czy zmiana nastąpi i jaki będzie mój nowy głos… Zatem decyzję tę pozostawiono mnie do czasu uzyskania pełnoletności.

Stan złości, poczucie niesprawiedliwości

Napotykani na mojej drodze ludzi zaintrygowani byli ciekawą barwą mojego głosu, nie do końca dowierzając, iż jest to cecha permanentna, a bardziej wynikająca z przesilenia, nadużycia bądź jego chwilowej niedyspozycji. Proponowano mi radiową karierę, wróżono życie wokalistki, na co ja jak kamień w wodę chciałam zapaść się pod ziemię, milcząc jak zaklęta.

Znienawidzony głos.

Nagrania wideo – oj jak ja ich nie lubiłam oglądać, ze względu na fakt, że właśnie na nich najlepiej słyszalna była chrypa. Kasety wideo chowane do szuflad, zatykane uszy podczas wypowiadanych przeze mnie kwestii na filmie czy niechęć do jakichkolwiek aplikacji nagrywających głos do niedawna była najczarniejszym z moich koszmarów.

Na chronicznym poczuciu niższości, gorszego samopoczucia z faktu nieciekawej barwy głosu, wręcz przeszkadzającej czy utrudniającej, w mojej opinii, nawiązywanie pierwszych kontaktów, przeżyłam całe 27 lat! By w końcu móc się uwolnić ograniczeniu, dzięki swojej pasji. Dzięki odwadze na publikacji własnych zdjęć na blogu stawiałam małe kroczki by niebawem móc pokonać swojego największego wroga, jakim był mój głos. Coraz to nowe kanały łączenia się z czytelnikami spowodowały, że podjęłam próbę pierwszych nagrań własnych, za pomocą snapów. Pamiętam, że w dobie największej popularnościSnapchat nie byłam jeszcze gotowa by prowadzić mini monologi i udało mi się zaledwie założyć konto oraz nagrać jeden filmik, bez głosu!

Sprzyjające okoliczności.

Ironią stała się moja słabość do aplikacji Instagram, który szybko zastąpił miejsce jakie w moim digitalowym sercu zajmował facebook. Słabość, która zamieniła się w odwagę do publikacji własnych mini filmików. Wraz z wejściem nowej możliwości insta-nagrywania poczułam, że może to być równie dobry początek do walki z własnymi ograniczeniami, a dokładnie jednym! Na dzień dzisiejszy publikuję kilka filmików dziennie, moduluję głosem, bawię się nim i z przyjemnością odsłuchuję własnych nagrań. Jest to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, które przejęło górę nad publikowanie samych zdjęć, bez głosu.

Walka z własnymi potworami, siedzącymi gdzieś głęboko w nas jest o wiele trudniejsza niż rozwiązywanie problemów dnia codziennego, do których jesteś bardziej zdystansowany. Najtrudniej jest się przyznać przed samym sobą, co stanowi ograniczenie, a następnie bez presji czasu i emocji odnaleźć odpowiedni moment, sprzyjające warunki by zacząć je eliminować. Szczęściarzem jest ten, któremu zajmuje to znacznie mniej czasu niż mi! Ostatecznie jednak, bez względu na upływ czasu, gwarantowane jest uzyskanie satysfakcji oraz nowych pokładów siły, które pozwalają nam się rozwijać, pracować nad sobą i obserwować własne zmiany.

Gdy następnym razem ktoś powie Ci – Zmieniłeś/-aś się – przytaknij, bo ma rację! Każdego dnia stajesz się lepszą wersją siebie!