okrycia wierzchnie do pracy na jesień i zimę

W kupowaniu pozornie potrzebnych rzeczy można zapędzić się do moment, w którym sporą trudnością stanie się szybka kalkulacja ilości okryć wierzchnich w garderobie. Dzięki cudownemu narzędziu jakim jest ankieta na kanale Instagram, a dokładnie InstaStories zadałam to pytanie swoim fanom: Ile okryć wierzchnich masz w swojej garderobie? Specjalnie nie doprecyzowałam pory roku, aby każdemu dać do myślenia nt. wiedzy o stanie swojej szafy. Spora część zaznaczyła odpowiedź „do 5”, co napawało mnie pewnego rodzaju dumą z podejścia „Less is more.”. Jednak to zupełnie inne odpowiedzi – wiadomości wrzucone do mojej szufladki w znaczący sposób wpłynęły na kształt tego wpisu.

„A wiesz, że nie wiem… dałaś mi do myślenia tym pytaniem”

„Mam z tym problem…”

Dwa powyższe cytaty dały do myślenia również mi. Czy potrzebne jest dzielnie okryć wierzchnich na pory roku? Czy da się bardziej świadomie czuwać nad tą częścią garderoby? Czy bez względu na ilość można być świadomym użytkownikiem wszystkich posiadanych w garderobie okryć wierzchnich?

 

Schowane – zapomniane.

To częsta praktyka, gdy mamy trudność w podjęciu decyzji „wyrzucić/zostawić/może się przyda”. Wybierając tę ostatnio z opcji najczęściej kończy się tak, że o tej schowanej rzeczy zapominamy, a w jej miejsce generujemy potrzebę posiadania nowej z różnych względów: zmiany pory roku, trendów, nowej kolekcji czy po prostu zachcianki.  Coś w tym jest, że czego oczy nie widzą, o tym serce zapomina, a wolne miejsce w szafie pragnie nowego! Decydując się na taką ilość okryć wierzchnich, które jesteśmy w stanie, w komfortowych warunkach pomieścić w szafie zwiększamy swoją świadomość i wiedzę nt. posiadanych rzeczy. Jesteśmy z nimi opatrzeni, dzięki czemu dokładnie znamy jej zawartość.

 

Okrycie wierzchnie to…

Element garderoby, który w dowolnym momencie mogę narzucić bądź zrzucić z siebie. Jego najważniejszą cechą jest to, aby był rozpinany, luźny bądź pozbawiony jakiejkolwiek formy zapięcia. Dla mnie to: kardigany, żakiety, marynarki, kamizelki, kurtki skórzane i jeansowe, płaszcze oraz kurtki cienkie, pikowane, które zarówno mogą być pierwszoplanową częścią stylizacji jak i elementem chroniącym mnie przed zimnem, wiatrem czy niepogodą. Poza ta kategorią są specjalistycznych okrycia wierzchnie, które używam sporadycznie np. kurtka deszczowa i sezonowo np. kurtka snowbordowa czy narciarska oraz puchową, którą wyciągam dopiero przy minusowej temperaturze. Płaszcze ze względu na swoją formę również uznaję za całoroczny element garderoby, ponieważ o jego zimowym czy jesiennym charakterem często świadczy dopinane futerko bądź szal w okolicy dekoltu.

 

Ulubiony fason.

Dobrze jest mieć taki! Do wyboru takiego możemy dojść na dwa sposoby – samodzielnie testując nasze samopoczucie w żakiecie krótki albo długim, marynarce z przeskalowanymi ramionami lub dopasowanymi, kurtce luźnej bądź dopasowanej. Drugi sposób to skorzystanie z usług specjalisty – stylisty bądź gotowych materiałów na ten temat w internecie. Osobiście polecam klasyfikację sylwetek Moniki Jurczyk, dzięki której sporo dowiedziałam się o swojej. Moniki stworzyła coś genialnego – quiz sylwetkowy, dzięki któremu odpowiadając na 6 pytań możesz dowiedzieć się jakim typem sylwetki jesteś i co do niego pasuje. Quiz zajmuje 30 sekund i znajdziesz tutaj  Sama coraz częściej kupuję okrycia wierzchnie w tym samym fasonie. Najczęściej jest to krótka ramoneska bądź żakiet, koniecznie z możliwością wywijania klap.

Jakie możliwości dają wiosenno-letnie okrycia wierzchnie w jesienno-zimowych stylizacjach?

Wszyscy nie wyobrażamy sobie zimy bez wełnianego, porozciąganego swetra o grubym splocie, prawda? Jednak nie zawsze decydujemy się i możemy zabrać go ze sobą do pracy. Wtedy udaną stylizację ratują żakiety, marynarki i kurtki, które przy dobrze skomponowanej szafie możemy mieć w szafie przez cały rok i dowolnie wymieniać tak jak w mojej dzisiejszej stylizacji. Do tej samej bazy – garsonki w kartę dopasowałam, aż 4 całoroczne w mojej szafie okrycia wierzchnie.

GARSONKA tutaj
SWETER tutaj
RAMONESKA BIAŁA podobna tutaj
KURTKA SKÓRZANA podobna tutaj
MARYNARKA podobna tutaj

 

Dzisiejsze propozycje przypomniały mi o to, że wiele z nich ma staż liczony w latach, w mojej garderobie. Najstarsza z nich to bawełniana ramoneska w kolorze złamanej bieli, którą kupiłam w 2012 w Brukseli. Dodatkowo wszystkie są o określonej, mocno zawężonej do moich preferencji kolorystyce. Redukowane na bieżąco rzeczy w mojej szafie, w myśl zasady „1za1” sprawiają, że nie muszę reorganizować zawartości szafy ze względu na porę roku. W mojej garderobie dla okryć wierzchnich jest miejsce przez cały roku, dzięki czemu eliminuję konieczność chowania ich poza sezonem, a co za tym idzie zapominania o nich i generowania potrzeby zakupu nowych.

 

Ciekawa jestem Waszych spostrzeżeń na temat wykorzystywania wiosenno-letnich okryć przez cały rok. Koniecznie dajcie znać czy chowacie je poza sezonem? A jeżeli macie własne pomysły na ciekawe, międzysezonowe połączenia  w garderobie to koniecznie opiszcie je w kometarzach. 

 

Jeżeli szukasz więcej pomysłów na jesienne stylizacje to znajdziesz je tutaj

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!