5 jesiennych rzeczy, którym jestem wierna

Zmiana pory roku, nadejście nowego sezonu to czas, w którym w sklepach pojawiają się nowe kolekcje, a w mojej szafie stare i sprawdzone zestawy oraz nieśmiertelne i za duże swetry. Bo wierność jest w modzie! To ważny komunikat, od którego chciałabym rozpocząć dzisiejszy wpis. Cytat ten został zaczerpnięty z bloga Osobistej Stylistki OSY, która wielokrotnie pomagała mi poczuć się szefową w swojej szafie i być boską w ulubionych zestawach. Dziś z zamkniętymi oczami na myśl o jesieni wymieniam 5 elementów mojej jesienne garderoby, którym jestem wierna! Chcecie je poznać?

 

ICH WYSOKOŚĆ BOTKI

To element mojej garderobie, który nie znika z niej ani na chwilę! Nie chowam ich na wiosnę, ani lato. Stoją
i czekają w gotowości na każdy nieco chłodniejszy dzień, aby cieszyć się ich odważnym połączeniem z letnimi, zwiewnymi sukienkami. Jednak najpiękniejszą porą roku dla takiego zestawu jest początek jesieni, mieniące się złotem tło stworzone z opadających liści z drzew podbite złoto-pomarańczowym zachodem słońca. To również moment, który przedłuża żywotność moich letnich sukienek w jesiennej garderobie, pozwalając mi cieszyć się ich użytecznością, aż do nadejścia pierwszych przymrozków.

 

PŁASZCZE I SWETRY O DŁUGOŚCI SUKIENKI

Swój pierwszy oversizowy, przedłużany sweter z przeskalowanymi ramionami kupiłam 5 lat temu na targu vintage w Brukseli za przysłowiowe 1 Euro. Ten podebrany z męskiej szafy sweter zajmuje honorowe miejsce w mojej szafie do dziś, bez jakiekolwiek uszczerbku w wyglądzie. To jeden z okazjonalnych zakupów, który wyleczył mnie
z kupowania 5 różnych rzeczy na rzecz jednej, bez względu na jej źródło pochodzenia. Dodał wiary w unikatowe produkty jakie znaleźć można na targach starci, vintage oraz w second handach, wystarczy tylko zerwać
z ograniczeniami i być bacznym obserwatorem. Mało tego! Stał się początkiem dochodowego pomysłu na moje utrzymania w Brukseli oraz liczne podróże. Szerzej o tym pomyśle pisałam tutaj  
Z kolei płaszcz marzeń o długości midi, w okienkową kratę windowpane udało mi się znaleźć dopiero rok temu.
W tym sezonie wyciągnęłam go z równie wielkim entuzjazmem i przyjemnością, które czułam podczas samego zakupu.

 

PONURA KRATA

Ja ją lubię, nawet bardzo! Czarny, szary, popielaty czy grantowy to kolory pojedynczych rzeczy w mojej szafie
i wszystkie należą do sezonu jesiennego. Podczas intensywnego dnia w pracy, zimnego i deszczowego poranku spędzanego na przystanku, aby przez cały dzień cieszyć się nienagannym wyglądem lubię sięgać po praktyczne
i bezpieczne kolory, gdy nagła zmiana pogody wisi w powietrzu. Nic bardziej nie zapewnia mi poczucia komfortu, zachowania pewności siebie oraz zawodowego profesjonalizmu niż mój uniform w kratę gingham w klasycznym czarno-białym kolorze. Ten nowoczesny mundurek do pracy stanowi w mojej szafie nowość, która stała się alternatywą dla wyeksploatowanego już uniformu, godnie go zastępując.

 

BAWEŁNIANY GOLF

To miłe wspomnienie wiosny i lata, które zostawiam w swojej szafie. Jasny, w kolorze złamanej bieli – golf, który pozostawia letni akcent kolorystyczny w mojej szafie. To również doskonały partner dla letnich sukienek, które
z przyjemnością w słoneczne, jesienne dni zakładam na wierzch. Więcej o możliwościach łączenia letnich sukienek z jesiennej garderoby pisałam tutaj.

Niestety to jeden z najczęściej wymienianych element garderoby, ze względu na szybką eksploatację wynikająca ze sporej zwartości elastanu w składzie oraz utratę pierwotnego koloru.

 

NADKOLANÓWKI

Wykonane z ponad 80% modalu, z charakterystycznymi prążkami, idealnie dopasowane zawładnęły moją szufladą już kilka lat tematu. Od tego czasu lubię mieć przynajmniej jedną parę w szufladzie, najczęściej w popielatym, niedookreślanym kolorze. Wraz z początkiem jesieni noszę je nisko do etnio-jesiennych stylizacji z botkami i letnimi sukienkami, wraz z upływem czasu przenoszę do jesienno-zimowych zestawów spódnica+buzka i zaczynam naciągam je coraz wyżej, tak aby w okresie Świąt Bożego Nardodzenia cieszyć moimi ulubionymi zestawami,
w których to właśnie nadkolanówki królują! Moje świąteczne stylizacje z nadkolanówkami można zobaczyć tutaj


W wierności ulubionym fasonom i elementom garderoby nie ma nic staromodnego, tym bardziej niewłaściwego. Wierność sobie, swoim światopoglądom, swojemu stylowi, kolorom tworzy spójny komunikat na zewnątrz, dzięki któremu stajemy się oryginalną i intrygująca marką, a nasz strój osobistym logo. To siła, która dodaje pewności siebie, buduje osobisty sukcesu, na który wiele osób pracuje latami.

Jeżeli masz problem z dostrzeżeniem tego w czym czujesz się dobrze, czego jest dużo w Twojej szafie i stylizacjach to dziś podsunę Ci kilka porad, które mi pomagają! Stań i spojrzyj na siebie z boku, najlepiej zrób to na bazie zdjęć – aktualnych, ale także tych na przestrzeni lat! A jeżeli ich nie posiadasz to zacznij tworzyć swoją prywatną galerię instagramową, na której będziesz pojawiać się podczas ulubionych zajęć, form spędzania wolnego czasu,
w ulubionych miejscach i w gronie bliskich osób. Fotografowanie siebie podczas zajęć sprawiających przyjemność przekłada się na styl, którym będzie odzwierciedlał ten stan, a wtedy komunikat stanie się jasny
i spójny. Jeżeli spojrzysz na tak stworzoną galerię odczytanie własnego stylu, odzieżowych supermocy ukrytych
w szafie przyjdzie z dużą łatwością!

Ciekawa jestem Waszych supermocy ukrytych w szafie! Które elementy garderoby faktycznie tworzą własny
i oryginalny styl? A wierność im na przestrzeni lat napawa dumą z dobrej inwestycji? 

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!