Jesienne must have

Gdy nadchodzi nowy sezon w szafie odkrywam luki do wypełnienia. W zależność od pory roku, od swojej garderoby wymagam sezonowego niezbędnika w postaci kilku priorytetów, bez których nie wyobrażam sobie przeżyć. W sezonie jesienno-zimowym są to dwie rzeczy: komplet uniwersalnej każualowo-eleganckiej garsonki oraz dresowy uniform.

 

Jak co sezon już opracowuje i wykonuje je sama. Z czysto praktycznych powodów, o których pisałam już we wcześniejszych wpisach, iż kolory ciemniejsze sprzyjają sezonom jesienno-zimowym ze względów praktycznych – są mniej brudzące – postawiałam na czarno-biały dres code.   Klasyczne spodnie zwężane ku dołowi, ze zmyślnymi białymi poketkami, w pasie związane marynarskim sznurem połączone z geometryczną biało-czarną bluzą trapezową, ożywiającą całość i nadającą efektu elegancji.

Dres, już sezon temu pokazał, że może być mody nie tylko w dom czy na siłowni, ale także na ulicach. Jego młodszy i stawiający na większą elegancję oraz pomysłowość w wykonaniu brat staje się częścią garderoby, w której możemy wyjść już nie tylko po bułki do sklepu osiedlowego, bez makijażu, ale także spotkać się z przyjaciółmi czy wyjść na zakupy. 

Mnie osobiście bardzo podoba się zrywanie ze stereotypowością znaczeń. Popularny w latach 90′ dres z niskiej jakości dzianiny, noszony przez masy robotnicze bądź określoną subkulturę spowodował, że przez lata nosiliśmy go tylko w domu, ze względu na nieatrakcyjne właściwości materiału, który rozciągał się czy przecierał oraz przyklejone łatki. Nie oznaczy to jednak, iż lepsze jego wykonanie nie może być noszone jako element garderoby na co dzień.

Podkreślając w swoich projektach oraz stylizacjach kobiecość oraz jej kształty, zarówno w dzisiejszej stylizacji nie mogło zabraknąć elementu przełamującego ten luźny, domowy szyk w postaci botków na słupku w odcieniu skóry naturalnej, wykonanych z eko-skóry (Stradivarius).

Na dzień dzisiejszy (po prawie miesięcznym już użytkowaniu) botki te mogę z całą pewnością polecić! Początkowo, dokładnie 2 dni po zakupie, odłożyłam je w kąt ze względu na ich sporą wadę – bardzo sztwny i twardy rodzaj skóry, odczuwalny najbardziej przy zakładaniu. Naturalna skóra ma to do siebie, że jest miękka, poddaje się i z czasem profiluje do nogi. Eko-skóra nie ma takich właściwości, co spowodowało moje zniechęcenie i odłożenie botków na 2 tygodnie w kąt.

Jednakże kupione zostały z zamysłem zakładania ich do spódnic i sukienek, które dominują w mojej szafie i stanowią główną część mojej codziennej garderoby. Stąd też ultimatum: albo zakładam je dziś i zaczynam w nich chodzić, albo oddaję bądź sprzedaję.

Gruby, 7 cm obcas słupowy zwiększa komfort wielogodzinnego chodzenia i zdecydowanie podniósł ich ocenę w moich oczach. Dodatkowo ich atrakcyjność zwiększa odcięty pasek regulowany powyżej kostki, a także zamek ułatwiających ich zakładanie. Te kilka z początku w ogóle pominiętych czynników wpłynęło na ich częstsze użytkowanie przeze mnie, zwiększyło ich atrakcyjność i na dzień dzisiejszy zakładam je już nie tylko do spódnic i sukienek, jak widać!

Fakt faktem są to buty twarde dla osoby nieprzyzwyczajonej oraz duży minus za brak ocieplenia, nadrabiają jednakże swoim wyglądem zewnętrznym i bardzo wygodnym, praktycznym obcasem.

 dres (spodnie+bluza) Otwieram Szafę l botki Stradivarius  

Photo: Gabriella M Photography

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!