10 faktów, których nie musisz znać przed zakupem mieszkania

Często z podjęciem decyzji o zakupie mieszkania czekamy na właściwy moment – dobrze płatną pracę czy znalezienia właściwego partnera. Dla tych, którzy drżą przed podjęciem tej kosztownej decyzji druga połówka to niejednokrotnie doskonałe uzupełnienie brakującej im odwagi i przebojowości. Poza tym we dwójkę łatwiej jest zmierzyć się z całym „ogromem” obowiązków i kosztów, które niesie ze sobą zakup mieszkania. Nie świadczy to jednak o tym, że samodzielne jednostki nie mogą podjąć tego wyzwania, wręcz przeciwnie!

Nie bez powodu słowo „ogrom” umieściłam w cudzysłowiu! Demonizowany przez wielu zakup pierwszego mieszkania wcale nie musi być taki straszny, jeżeli przyjmiemy podejście: „Nie muszę wiedzieć wszystkiego!”. Dziś przygotowałam dla Was 10 faktów, których nie musicie znać przed zakupem mieszkania, a pomimo tego braku wiedzy dokonacie dobrego zakupu mieszkania – tak jak zrobiło to wielu przed Wami i zrobi po Was! Może z jedną, małą różnicą – zrobicie to z o wiele większym spokojem!

Na początku nie przywiązuj się do nadawanego przez dewelopera numeru mieszkania czy metrażu. To dane robocze, które mogą ulec zmianom. Zapis o tym z pewnością znajdziecie w umowie deweloperskiej i wyrażany jest procentowo jeżeli chodzi o metraż mieszkania. Są to marginalne wielkości do 2-3%, które nie wpływają w znaczący sposób na cenę mieszkania.

Funkcjonuję lepiej, gdy posiadam tylko potrzebną wiedzę, bez zbędnego zaśmiecania pamięci! Dlatego podczas zakupu pierwszego mieszkania sięgnęłam po pomoc doradcy kredytowego. To właśnie on zrobił pierwszy przesiew informacji nt. umowy deweloperskiej, kredytowej i ich warunków. Ważna informacje jest taka, że nic za to doradztwo nie zapłaciłam, a o wielkości prowizji, którą bank wypłaca doradcy za moją umowę kredytową poinformował mnie bank w decyzji kredytowej.

Zgodnie z większością umów deweloperskich o kredyt należy starać się w 3 różnych bankach. To ma zapewnić gwarancję zwrotu opłaty rezerwacyjnej w przypadku, gdyby wszystkie 3 banki wydadzą negatywną decyzję. To ma swoje plusy dla obu stron umowy.

Raty odsetkowe i raty kapitałowe – o co chodzi z ich rozdzielnością? Samodzielne raty odsetkowe płacone są najczęściej w okresie 5-miesięcznej karencji od momentu uruchomienia kredytu. Wówczas płacimy wyłącznie ratę odsetkową od części uruchomionego kredytu (transzy), co oznacza, że początkowe raty kredytowe są niższe, ok. 200-500 zł. Połączoną ratę odsetkowo-kapitałową zaczynamy płacimy dopiero od ustalonego w harmonogramie terminu. Harmonogram to indywidualne ustalenia banku.

Wydłużający się okres podwójnych opłat. To czas oczekiwania na zakończenie i oddanie do użytkowania inwestycji, który niestety może się wydłużyć od zakładanego – na to również jest paragraf w umowie. Niejednokrotnie kredyt zostaje udzielony na kilka, a nawet rok przed oddaniem kluczy przez dewelopera. W tym czasie zaczynają się już naliczać najpierw raty odsetkowe, a potem odsetkowo-kapitałowe za kredyt oraz równocześnie nadal płacimy czynsz za wynajmowane na czas budowy i remontu mieszkanie.

Mit negocjacyjny. Szumne opowieści znajomych o ich umiejętnościach negocjacyjnych podczas zakupu mieszkania nie należy traktować jako pewnik. Dzisiejszy rynek nieruchomości cechuje popyt wyższy niż podaż, trudności negocjacyjne najczęściej napotkać możemy w przypadku zakupu najpopularniejszych metraży tj. dwu-, trzypokojowych mieszkań do 65 km2. Najlepsze warunki do negocjacji to ostatnie mieszkania w oddanym do użytkowania budynku, których deweloper chce się pozbyć oraz większe metrażowo mieszkania – powyżej 70m2.

Nie musisz mieć 20% ceny mieszkania na wkład własny. Wiele banków ma na to swoje autorskiej propozycje, które umożliwiają zakup mieszkania pomimo braków we wkładzie własnym. Niekoniecznie wiąże się to z dodatkowym ubezpieczeniem od brakującego wkładu własnego. Warto dobrze przefiltrować oferty.

Pamiętaj o kosztach około kredytowych. Opłaty za akty notarialne przedsprzedaży, przeniesienia własności udzielenia kredytu w zależności od ceny inwestycji mogą być różne. Warto się zabezpieczyć w postaci gotówki ok. 6-10 tysięcy. Wyjątkiem jest opłata za akt notarialny przedsprzedaży mieszkania, który dzieli się po równej połowie z deweloperem.

Połącz koszta! Część opłat około kredytowych można połączyć z wielkością udzielanego kredyty np. bankową prowizję za udzielnie kredytu. Banki same wychodzą naprzeciw kredytobiorcom włączając w całkowitą wartość kredytu swoją prowizję, przez co nie narażają budżetu na wysokie opłaty początkowe. To ok. 4-5 tysięcy, co stanowi sporą oszczędność na początku, gdy czeka jeszcze remont.

Oczywiście jeżeli nie chcesz być kompletnym laikiem w temacie to warto sięgnąć po książkę Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego, który w bardzo przystępny sposób opowiada z czym przyjdzie się zmierzyć przez kilka(naście) następnych lat i jak warto się do tego przygotować.

Jest naprawdę wiele możliwości i ułatwień, z których można skorzystać podczas zakupy pierwszego mieszkania. Aby je wszystkie poznać wcale nie trzeba być „alfą i omegą” z rynku nieruchomości. Wystarczy przyswoić podstawowe, stale przewijające się branżowe pojęcia: marża, VIBOR, karencja ect. bądź skorzystać z pomocy specjalisty – doradcy kredytowego, który tak jak wcześniej wspomniałam nic nie kosztuje! W przypadku korzystania z usług doradcy warto zachować czujność i nie przyjmować pierwszej propozycji. Najlepiej zapoznać się z minimum dwoma ofertami banków, na podstawie których z pewnością uda się podjąć decyzję.

Moją ostatnią radą jest zachowanie uważności i kierowanie się własną intuicją np. w przypadku wyboru banku. My postawiliśmy na ten, z którym związani jesteśmy od kilku lat. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w jego najatrakcyjniejszej dla naszej sytuacji propozycji.

Ciekawa jestem Waszych wskazówek i spostrzeżeń dotyczących zakupu mieszkania. Jeżeli takie macie to napiszcie o nich w komentarzu.

ZOBACZ TAKŻE