Otwieram Szafę

 … i biorę z niej zaledwie kilka rzeczy (bo przecież więcej nie będzie mi potrzebnych!). Pakuję w pośpiechu szorty z ćwiekami – moje ulubione ostatnio – bez nich się nie ruszam, 2 T-shirty (jeden wygodny, drugi modny), zwiewną sukienkę w kwiaty (Vero Moda), klasycznie już – czarne legginy, bikini (H&M), białe trampki, łososiowe sandałki (New Look) i skórzana kurtkę. Aaa i jeszcze jakże uniwersalną, jeansową koszulę (Pull&Bear) no i przede wszystkim mega potrzebną i wszystko wiedzącą cegiełkę. Jeszcze 5 min i już mnie nie ma. Bo za chwilę znajdę się w samym sercu gorącej Hiszpanii (Granada), na skalistym półwyspie (Gibraltar), a także w mieście Pabla Picassa, na środku wybrzeża Costa del Sol (Malaga).

To już mój piąty raz w Hiszpanii i z pewnością nie ostatni! Tym razem zaplanowaliśmy autostop (słowo to wywołuje lekkie podekscytowanie i przerażenie zarazem – to mój pierwszy raz!) przez trzy wyjątkowe ze względu na swoje położenie lub specyfikę miasta: Malaga, Gibraltar, Granada. Czas  S T A R T ! Zamykam w pośpiechu szafę, a Wy oczekujcie powrotu wielkiego skwarka, bo pogoda zapowiada się upalna!

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!