10 rzeczy o parabenach, które powinnaś wiedzieć

IMG_9926

IMG_9914

Powinnam zacząć o słów: każda ilość szkodzi! Czy to jednak nie brzmi banalnie i komercyjnie, jak antyreklama czy opinia wypowiadana przez konkurencję? Zamiast negować, wolę poddawać w wątpliwość i dociekać. Szukać przynajmniej 5, a najlepiej 10 ważnych powodów, dla których powinnam lub nie powinnam sięgać po kosmetyki z parabenami. Co o nich wiemy? Gdzie szukać bezpiecznych produktów kosmetycznych? Czy gorliwe poszukiwania naturalnych rozwiązań w kosmetyce stały się modą?

1. Parabeny to po prostu konserwanty. Dosadniej mówiąc substancje chemiczne. Mają na celu wydłużyć żywotność i zdatność naszych kremów, szamponów, toników ect. Zapobiegają powstawaniu w kosmetykach pleśni, drobnoustrojów. Dzięki czemu kremy na sklepowych półkach mogą leżeć o wiele dłużej, zachowując świeżość i wątpliwą jakość.

2. Kosmetyki wolne od zanieczyszczeń i bezpieczne dla skóry. Dzięki ostrej selekcji jakiej dokonują parabeny w naszych kosmetykach, uzyskujemy produkty bezpieczne, przetestowane, czyste. Ich śladowa ilość w kosmetykach niejednokrotnie jest niezbędna by zakupionym krem móc cieszyć się dłużej, aczkolwiek niekonieczna! Technologia kosmetyczna ciągłymi nowościami udowadnia, że możemy unikać ich w składzie kupowanych kosmetyków. Ale jak?

3. Uczulają. Jednych potrafi uczulić ich śladowa ilość w produkcie, z kolei inni używać ich mogą bez jakichkolwiek objaw zewnętrznych przez lata. Nigdy jednak nie wiadomo, jaki wpływ będzie miała taka mieszanka dla organizmu.

4. Nie dla kobiet w ciąży. Zresztą żadna ilość chemii nie sprzyja zarodkowi i płodowi. Nic dziwnego, że czujność kobiety w ciąży oraz karmiącej piersią powinna być wzmożona, wręcz uczulona na kosmetyki zawierające parabeny. Po rozwiązaniu powinna sprawdzać także etykiety kosmetyków kupowanych dla swojego bobasa.

5. Feminizacja. Grupą, która definitywnie powinna wyeliminować kosmetyki z zawartości parabenów są mężczyźni. Parabeny są silnie estrogenne, przez co u mężczyzn objawiać się mogą feminizacją. Niestety producenci o tym nie piszą na opakowaniach.

6. Narzucane limity. Formalnie określane zostały limity prabenów, jakie producenci muszą zachowywać podczas produkcji kosmetyków. Niestety nadal dozwolone jest łączenie więcej niż jednego prabenu w produkcie.

7. Rakotwórczy estrogen. Każde związki chemiczne są rakotwórcze. Dodatkowe właściwości parabenów, które dostarczają ekstra dawkę estrogenów, co wpływa na znaczne powiększanie się guzów, a nawet ich kolosalne rozmiary.

8. Czego unikać w składzie kosmetyków? Przede wszystkim związków z końcówką paraben: Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben. Od produktów z taką zawartością powinno nas automatycznie odrzucić.

9. Po jakie substancje sięgać? Składniki zdecydowanie łagodniejsze, zastępujące parabeny tj.: Betaina (Betaine), Decyl Blucoside, Disodium Laurenth Sulfosucciante.

10. Kosmetyki naturalne, czyli jakie? Wybieraj kosmetyki naturalne w składzie zawierające masło i woski roślinne, oleje eteryczne, zioła oraz witaminy, które również stanowić mogą naturalne konserwanty. Wyszukiwanie naturalnych rozwiązań w kosmetyce to nie moda! To ochrona własnego zdrowia i wyglądu. Środki silnie uczulające mogą znacznie zmienić wygląd skóry czy cery, a tym samym nasze poczucie atrakcyjności.   

Cała pula powodów wpłynęła na całkowitą zmianę producenta mojej codziennej pielęgnacji – od płynu micelarnego, przez żel do mycia twarzy, krem na dzień i na noc. Zachodzące zmiany na mojej cerze zaczęły się bardzo niewinnie, aczkolwiek stały się bliźniaczo podobne do tych, na jakie cierpiałam jako mała dziewczynka. Z pomocą przyszła mi hipoalergiczna marka Sylveco. Polski producent naturalnych kosmetyków. Mojej skórze przede wszystkich brakowało nawilżenia oraz wygładzenia pojawiających się atopowych stanów zapalnych w okolicy czoła. Brzozowo-rokietnikowy wyciąg z betuliną okazał się doskonałym nocnym balsamem dla mojej twarzy, która rano przestała wymagać ode mnie dodatkowej warstwy krem pod podkład.

Zdaniem, którym marka kupiłam moje kosmetyczne serce była informacja, że jedynymi składnikami pochodzenia zwierzęcego w kremach są lanolina (wosk otrzymywany podczas czyszczenia wełny owczej), wosk pszczeli i miód. Składniki  pozyskiwane są w czasie ich życia, bez wyrządzania im krzywdy. Polityka marki doskonale odpowiada mojemu stylowi życia. A ich dodatkowym atutem, który z kolei polubił mój portfel i narzeczony jest przystępna cena produktów, adekwatna do jakości. I ten zapach, jakbym włożyła twarz w kwitnący tymianek…

IMG_9880

IMG_9879

IMG_9897

IMG_9863

ZOBACZ TAKŻE