11 sposobów na znalezienie motywacji do sportu

Motywacja to coś, co można szybko stracić i ciężko odbudować. Najcenniejsza i silna staje się wtedy, gdy odnajdujemy ją w sobie, nie wokół. Po kilku miesiącach przerwy w regularnym uprawianiu sportu, do którego zmotywowana była nadchodzącym, ważnym dla mnie dniem ślubu, całkiem niedawno udało mi na nowo wypracować cel, a dokładnie 11 sposobów na znalezienie codziennej motywacji.

Ubrania, które niedawno pasowały. Ograniczając zawartość swojej szafy zdawałam sobie sprawę z tego, że każda zmiana wagi może generować kompulsywne zakupy. Cenię sobie uzyskaną przestrzeń w szafie i ani myślę ją tracić! Dlatego, gdy zaczynam czuć delikatne opinanie ciała przy dość luźnej i oversize’owej garderobie, którą posiadam to czas, aby uważniej przyjrzeć się swoim przyzwyczajeniom.

Złe samopoczucia w ulubionych zestawach. Sprawdzone sety to supermoce w mojej garderobie, które zakładam w gorsze, pozbawione chęci i kreatywności dni. To wyjątkowo udane i dopasowane do mojej sylwetki oraz upodobań klasyczne propozycje, które wbrew przyjętej zasadzie wieszania ubrania kolorami od najjaśniejszych do najciemniejszych mają prawo wisieć razem skompletowane bez względu na kolorystykę. Kilka moich klasycznych i sprawdzonych zestawów do pracy znajdziecie tutaj  Moment, w którym przestaję czuć się w nich komfortowo początkowo doprowadza mnie do złości, która z czasem przekształca się w motywację do zmiany.

Nowy strój na sport. Strój to dla mnie podstawa! W starych legginsach i za małej koszulce nikt nie ma ochoty na sport. Po pierwsze muszę się dobrze i atrakcyjnie czuć, aby być zmotywowaną. Potrzebuję zachęty, która pozwoli zobaczyć potencjału i podatny grunt do zmian.

Słodka obietnica. Zjedzenie czegoś ulubionego, słodkiego i „nie zbyt zdrowego” po wykonaniu ćwiczeń sprawia, że chcę na tę chwilę przyjemności zasłużyć, a po niej nie czuć wyrzutów sumienia. Problem w tym, że najzwyklej w świecie z upływem czasu, poświęconego na wysiłek ochota mija. A nawet, gdy zdarzy się inaczej to mam świadomość, że bilans wychodzi na zero.

Pierwsze efekty. Poprawiające się rysy talii, lekko uniesione pośladki, silniejszy brzuch, ręce czy nogi to pierwsze sygnały, że wytrwałość się opłaca. Lubię rozpieszczać swoje oczy tym widokiem i wtedy ani myślę zawracać.

Komplementy i wsparcie bliskich. Nie można od nich uzależniać swoich sukcesów, ale często ratują wtedy, gdy opadamy z sił. Najmilej zaskakują te, których się nie spodziewamy. Dlatego warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte! Słuchać i potrafić dziękować, gdy się pojawiają, ale ich nie oczekiwać. Jeżeli podejmujemy działanie to dla siebie, tylko taka motywacja będzie oprócz efektów przynosić radość.

Przejście na zdrową kuchnię. Lubię działać kompleksowo! Ale zdrowa nie oznacza dla mnie dietetyczna. Chcę być bardziej czujna podczas wyboru produktów oraz częściej gotować w domu, robić zapasy czy domowe przetwory. Nie odmawiać i nie robić sobie wyrzeczeń, ale wymieniać na cenniejsze dla zdrowia alternatywy. Polecam mój przepis na sycąca szakszukę oraz pastę z czerwonego curry z mango i mleczkiem kokosowym. Dla łasuchów mam świetny przepis na ciasto mech z mleczkiem kokosowym, a dla fanów czekolady fasolowe brownie.

Wyeliminowanie poczucia winy. To ważny element mojego dobrego samopoczucia. Lubię uczucie spełnienia, wykonania dobrej roboty to właśnie one najczęściej eliminują moje wyrzuty sumienia związane z marnotrawieniem czasu.

Nadchodzące lato. Ten argument teoretycznie jest przekonywujący, a już na pewno nadużywany przez wielu! Aczkolwiek nigdy nie ma tego odpowiedniego, bezpiecznego moment, w którym należy zacząć, aby cieszyć się dobrą formą i samopoczuciem latem. Dlatego lepiej jest regularnie ćwiczyć przez cały rok, niż intensyfikować działanie na ostatnią chwilę bardziej zniechęcając się tym do sportowych aktywności niż czerpiąc z nich przyjemność.

Współudział. W systematycznym uprawianiu sportu ważna jest dla mnie przynależność do grupy. Dlatego częściej niż siłownię wybieram grupowe zajęcie fitness, na których z reguły spotykam te same twarze, zacieśniam kontakt z instruktorką, co sprawia, że staje się już częścią większej, grupowej motywacji, której nie chcę zawieść swoją nieobecnością czy rezygnacją.

Sportowy kompan, z którym będzie można dzielić gorsze i lepsze dni. Raz on Ciebie zaciągnie na siłownię, a następnym razem Ty wykażesz się większą determinacją. Taka współpraca potrafi świetnie integrować ludzi wokół zupełnie niezwiązanego z życiem zawodowym i prywatnym tematu, który może okazać się miłą, a co ważne potrzebną odskocznią od tych dwóch wcześniejszych.

Pozbycie się negatywnych emocji. Nie ma się co oszukiwać, bo w każdym z nas takie tkwią i lepiej zamiast w domu czy w pracy wyładować je na zajęciach. U mnie świetnie sprawdzają się do tego zajęcia ze sztangami Les Mills Body Pump.

Lista miesięcznych wydatków. Już kiedyś wspominałam Wam dlaczego warto liczyć to, na co i ile wydajemy miesięcznie. Przypominajka tutaj Ja robię to od kilku dobrych lat, a całkiem niedawno odkryłam dodatkową zaletę tego systemu. Z reguły wiem w jakich granicach powinny mieścić się wydatki na poszczególne kategorie, gdy suma rażąco odstaje od średniej np. w kategorii „słodycze” czy „jedzenie na mieście” to dla mnie motywujący znak do zmiany.

Wszystkie powyższe sposoby są subiektywną oceną bodźców wpływających na moją motywację do regularnego uprawiania sportu. Nie gwarantują takich samych rezultatów u wszystkich, ale mogą okazać się ciekawym doświadczeniem oraz inspiracją do startu. Ich celem nie jest również drastyczna zmiana wyglądu i spodek wagi, a dobre samopoczucie oraz akceptacja.

Ciekawa jestem motywujących bodźców, które działają na Was? Podzielcie się nimi
w komentarzach. Może dzięki Wam i ja spróbuję czegoś nowego!

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!