#MYFIRST7JOBS

IMG_9360

IMG_9360

Gdy po raz pierwszy pomyślałam o udziale w wyzwaniu #MYFIRST7JOBS zaczęłam się zastanawiać czy ja w ogóle pracowałam w 7 różnych miejscach? Skoro moja zawodowa ścieżka jest jeszcze tak krótka to jak mogłabym posiadać doświadczenie w 7 różnych firmach… Gdy jednak zaczęłam wyliczać okazało się, że mogłabym wziąć udział w wyzwaniu #myfirst10jobs albo nawet więcej! Zobaczcie jak stałam się zadbana zawodowo!

#1 Piekarnia/Cukiernia

W najśmielszych snach nie przewidziałabym scenariusza, w którym pracuję właśnie w piekarnio-cukierni. To prawda – jestem strasznym łasuchem, jednakże nie to wpłynęło na moją decyzje o pracy właśnie tam. Miała to miejsce świeżo po maturze, w czasach, gdy popularne były wyjazdy na okres najdłuższych w życiu wakacji do pracy za granicę, do zbiorów lub na taśmę. Moim planem był miesiąc tam by zapracować na pierwszego laptopa. Jako pierwsze doświadczenie zawodowe wspominam to zajęcie całkiem miło. Praca nie była ciężka, polegała na dekorowaniu tortów specjalnymi pisakami oraz obracaniu bułek, aby każda była brzuszkiem do góry. Proste?

#2 Kasjer/Sprzedawca

Dwukrotny. W sklepie z biżuterią wylądowałam, bo włączyłam sobie plan oszczędnościowy – wytrzymałam tam aż 2 miesiące. Po raz drugi wybrała branżę odzieżową. To było już za czasów, gdy zaczęłam prowadzić bloga modowego oraz interesować się tematem pracy w branży fashion. Wtedy uznałam to za najszybszy sposób dostania się do tego świata. Możliwość uzyskiwania pracowniczych rabatów na ubrania również wydawała się kusząca. Szybko jednak zorientowałam się, że nie tędy droga. Praca zamykała się w ścianach wyłącznie jednego sklepu, mimo szeregu oferowanych ścieżek rozwoju. Zatem odeszłam po 7 miesiącach.

#3 Telemarketing

Mimo, iż branża często wyśmiewana ja z tej pracy jestem bardzo dumna. Wszystko odbywała się za granicą, podczas mojej studenckiej wymiany w Brukseli udało mi się znaleźć pracę jaka specjalista do badania nowych rynków, na które moja firma planowała wejść. Ciepłe przyjęcie w pracy jakie otrzymałam, szereg ciekawych doświadczeń, praktyka języka, no i zarobki w euro sprawiły, że do dziś z uśmiechem na twarzy czytam referencje, jakie od nich otrzymałam. A zarobione pieniądze z przyjemnością mogła przeznaczyć na podróże po Europie, których w ten czas było sporo.

#4 Goniec

Od zawsze uwielbiałam elastyczne godziny pracy. Dlatego na kilka miesięcy idealnym miejscem dla mnie okazała się filharmonia, dla której pracowała jako goniec. Był to również czas mojej fascynacji miejskim rowerem więc idealnie udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym.

#5 Blogger/projektant

Tych dwóch profesji nie mogę rozdzielić. Wraz z początkiem prowadzenia bloga, od razu stałam się projektantką rzeczy używanych, a dokładnie nadawaniu im drugiego życia. Dało się całkiem nieźle na tym zarobić! Było to za czasów wymiany studenckiej w Brukseli. Jako fanka second handów znalazłam tam kilka genialnych miejsc do szperania, gdzie rzeczy faktycznie trafiały się całkiem nowe, z pewnymi defektami. Blog okazał się idealnym miejscem do prezentowania metamorfoz tych rzeczy, tak aby defekt przestał być widoczny, a następnie ich odsprzedawaniu. Klientki były zachwycone moją kreatywnością, ja mogła rozwijać się jako artystka i przede wszystkim zarabiać. Projekty z tamtego okresu zobaczysz tutaj

Zobacz również: Jak rozwijać swoją firmę? Case study: początkująca marka odzieżowa

#6 Kelnerka/event manager

Po kilku pierwszych zajęciach, jakie miałam okazję przetestować w różnych krajach wiedziałam już czego chcę – pracy z elastycznymi godzinami! Uwielbiam łączyć kilka zajęć, które stanowią mój przychód całkowity. Miejscem spełniającym te warunki okazała się praca w krakowskiej gastronomii, która potrafi pożreć na długo dłużej, niż sobie to zaplanowałam.  Mnie skradła ponad 2 lata! Za sprawą awansu, jaki otrzymałam na event managera faktycznie przytrzymało mnie to zajęcie na dłużej. Z reguły moje dodatkowe prace trwały ok. 3-7 miesięcy.

#7 Copywriter

To gdzie jestem myślę, że zawdzięczam swojej odwadze i wsparciu bliskich. Może powinna napisać odwrotnie – przede wszystkim bliskim! Ogromu cierpliwości potrzeba dla tak niestabilnej zawodowo, jak ja! Cierpliwością, systematyczności i determinacją wypracowałam sobie swoją pozycję zawodową, która pozwala mi pracować, z każdego miejsca na świecie! Tworzyć treści z dużą dozą inwencji własnej jeżeli chodzi o temat i content. Ogranicza mnie jedynie branża, w której czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Współpracę z dwoma znaczącymi portalami w polskich mediach osiągnęłam właśnie dzięki 3-letniemu tworzeniu własnego miejsca w sieci, do niedawna pod adresem www.otwieramszafe.blogspot.com. Dziś mogę powiedzieć o sobie, że jestem zadbana zawodowo! Pielęgnowałam i troszczyłam się o swoją ścieżkę od 18. roku życia by dziś głośno wykrzyczeć: Zazdroszczę sobie swojego życia! Moje publikacje zobaczysz tutaj

Punktem wspólnym, jaki znalazłam w swoim przypadku, ale myślę, że jest on tożsamy dla wielu z nas, są pieniądze! To właśnie dla nich, po nie i za nie, od najmłodszych lat podejmowaliśmy dorywcze, krócej bądź dłużej trwające zajęcia. Chęć ich zdobycia motywowana była wtedy subiektywnie ważnymi celami. Dla mnie był to zakup pierwszego laptopa na studia, chęć posiadania własnych oszczędności, pierwsze wakacje za granicą czy zagraniczna wymiana studencka.

Zobacz również: Kobiety sukcesu noszą szpilki

Dziś cele te niewiele się zmieniały, pragnienie posiadania dużej ilości pieniędzy pozostało. Zmieniło się jednak podejście do tych pierwszych zawodowych doświadczeń. Wspominamy je z rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy. Czy jednak wtedy było nam do śmiechu?

IMG_9330

IMG_9367

IMG_9312

IMG_9336

IMG_9325

IMG_9370

ZOBACZ TAKŻE