Sukienki – kochać je czy nienawidzić?

Sympatia i słabość do sukienek i spódnic! Nie wiem czy od zawsze tkwiło to w mojej podświadomości, czy automatycznie uruchomiło się wraz z procesem projektowania i szycia… A może wynika to z wygody, komfortu i świetnego look’u, jaki osiągam dzięki nim!

Od poprzedniego sezonu A/W’14/15′ stało się to faktem, iż właśnie ta część garderoby zdominowała moją szafę. Za sprawą dominujących w tejże kolekcji sukienek, których każdy pierwszy egzemplarz obowiązkowo musiał znaleźć się w mojej szafie.

Komfort i wygoda

Tak te dwa słowa stały się dla mnie synonimem słowa sukienka i spódnica. Dodałabym jeszcze praktyczność, która pozwala mi nie myśleć całymi wieczorami nad „Co założyć na górę do ulubionych jeansów?” Sukienkę po prostu wsuwam na siebie i voila wychodzę. Moje życie jest tak poukładane, że mam ściśle określony czas rano, jaki mogę poświęcić na przygotowanie garderoby, make-up i fryzury. Jakiekolwiek odstępstwa, przesunięcia nie wchodzą w grę, bo zaburzyłyby mój harmonogram dnia. Harmonogram to jedno, ale takie przeciągające się szafiarniane dywagacji nt. co do tego? przede wszystkim zepsułby mój poranny nastrój i samopoczucie, a tym samym zmieniłyby moje nastawienie do ludzi i świata już na cały dzień! Wolę pokusić się i urozmaicić stylizację z sukienką o wierzchnie odzienie typu kamizelka, marynarka czy zgrabna kurteczka na wierzch, bo z reguły zajmuje mi to 30 sekund i nie determinuje  mojego wyjścia/pozostania z/w domu.

Rajstopowa zmora

Boskie uczucie komfortu i wygody, jakie daje mi jednoczęściowa garderoba, potrafią mi odebrać rajstopy, które niestety są nieodłącznym elementem sukienki w sezonie jesienno-zimowym, a czasem nawet wiosennym. Sam sposób ich zakładania nie należy do najprzyjemniejszych, nie wspominając już o obniżonym komforcie podczas chodzenia i skończywszy na uciskającej brzuch górnej gumie.  Okropieństwo! A do tego brak w nich jakiekolwiek estetyki. Aseksualność bijąca od rajstop, które wyglądem przypominają babcine pantalony, najczęściej bardzo szybko ulegające przedarciu, co dla mnie stanowi głęboką rysę na kobiecym look’u, a przede wszystkim na moim profesjonalizmie w branży fashion&beauty. 1-milimetrowe oczko wprawia nas w zakłopotanie i krępuje podczas spotkania/wyjścia czy wizyty u znajomych.

Pończoszane relanium

Z pierwszymi powiewamy wiosennego wietrzyku mogę poczuć pewną ulgę w tym temacie i ukoić zmęczenie w pończochach samonośnych, które każdej wiosny stają się nieodłącznym elementem mojej garderoby. Komfort poruszania się zdecydowanie podnosi się, a także estetyka wyglądu rośnie. Pończochy pozwalają czuć się bardziej kobieco i sexy. Dodatkowym walorem estetycznym jest ich wykończenie – zamiast babcinych pantalonów, najczęściej wykończane są pasem o wzorze koronki.

Doskonale wiemy, że i w tym zakresie branża idzie naprzód, a przede wszystkim wychodzi naprzeciwko naszym bolączkom i problemom. Niestety na mnie rajstopy w spray’u nie sprawdziły się i są jedynie inną formą samoopalacza na nogi, nie dokońca trwałą, nieestetyczną, a przede wszystkim „nieczystą”. Często przy jasnych sukienkach mogą mieć brązowe, plamiaste konsekwencje. Goło nogi sprawy też nie załatwiaj, bo częstokroć po zimie są blade, suche i nieatrakcyjne, a cieliste, opinające rajstopy z lycrą w ogóle nie istnieją w moim słowniku. Ten rodzaj rajstop miałam tylko raz na sobie w wieku 13 lat na akademii szkolnej. Już jako 13-latka czułam się w nich niekomfortowo, krępowały mnie i nie spełniały żadnej z potrzebnych mi funkcji (nie ogrzewały, nie uatrakcyjniały mojego wyglądu, a znacząco wpływały na mój komfort fizyczny). Takie rajstopy to jest kalectwo i wyrządzanie sobie krzywdy, otrzymując w zamian sztuczny efekt, kiczowaty połysk, a przede wszystkim krępujące samopoczucie wywołane uciskiem gumy czy kiepskim dopasowaniu/osuwaniem rajstop podczas chodzenia.

Takim rajstopom mówię nie, jedyną akceptowalną przeze mnie formą „rajstopowego kalectwa” są czarne kryjące rajstopy 60 den w okresie jesienno-zimowym, które przy dobrej jakości przypominają legginsy oraz czarne, kryjące pończochy 40den/20den w okresie wiosennym.

Zapraszam na mój Instagram

ZOBACZ TAKŻE

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER

Dołącz do grona kobiet zadbanych zawodowo!